Autoetnografię jako naukę interesują procesy ukryte,
eksploracja wymiaru emocjonalnego, a nawet duchowego, które mogą odsłonić te
warstwy, jakie są lub mogą być tłumione w życiu codziennym.
Dzięki
zadaniom przydzielonym na zajęcia mogłam w pewien sposób odkryć na nowo
istniejącą gdzieś głęboko więź z własną osobą i własnymi przeżyciami i emocjami
towarzyszącymi przy ich wykonywaniu. Na początku odczuwałam pewien dyskomfort,
gdy miałam opisywać swoje doświadczenia życiowe na blogu, wiedząc na dodatek,
że wszyscy z roku będą mogli to przeczytać. Jednak po napisaniu pierwszego
zadania – kolejne przychodziły mi z nieco większą swobodą i otwartością. Do tej
pory nie zwracałam do końca uwagi na pewne aspekty, jakie były poruszane na
zajęciach na temat autoetnografii. Dzięki tym zadaniom miałam możliwość
otworzenia się i pisania o sobie w kwestiach dla mnie typowych, ale głęboko
ukrytych. Poprzez to mogłam wydobyć je na światło dzienne i przyjrzeć się im z
innej perspektywy, w jakiś sposób od nowa. To otwarcie się w moim przypadku
(myślę, że i większości osób w grupie) było łatwiejsze poprzez możliwość
schowania się za pseudonimem, bycie anonimowym. Umożliwiło to moim zdaniem
większą swobodę i autentyczność wypowiedzi osób. Pozwoliło to także na
możliwość przyjrzenia się sobie w głębszej refleksji poprzez wydobycie
doświadczeń z dalekiej przeszłości i przeanalizowanie ich do czasów obecnych i
dziejących się tu i teraz.
Dzięki tym zadaniom także można zauważyć
w niektórych przypadkach dystans do własnej osoby w dzieleniu się dość
osobistymi przeżyciami na forum bloga. Dla większości osób moim zdaniem
skonfrontowanie się z owymi zadaniami było wyzwaniem, gdyż wcześniej nie
mieliśmy do czynienia z podobnymi doświadczeniami. Mogę stwierdzić, że po
analizie owych blogów większość mogła się przyjrzeć sobie od zupełnie innych
stron niż te, z którymi na co dzień się spotyka.
Blogi
są pisane w większości przypadków prostym słownictwem, ale to moim zdaniem
sprawia, że są one bliższe, prawdziwsze i dokładnie opisują to co autor chciał
przekazać. Pojawiające się obrazy, czy fotografie na blogach przeważnie albo
dotyczą wypowiedzi autora i ją wzbogacają albo ją zastępują – wtedy jednak
pojawia się więcej nieścisłości, co do tego, co autor miał na myśli. Większość
osób opisuje także swoje przeżycia, emocje i fakty, co da się wywnioskować
czytając te wypowiedzi. Stwierdzić należy także, że opisywanie doświadczenia
życiowe były oddawane w sposób autentyczny i wiarygodny, co może świadczyć o
tym, że autor bloga należy do badanego przez siebie środowiska, że jest w tym
opisie ekspertem (choć nie we wszystkich przypadkach musi tak być; zdarzają się
osoby, które, aby zapełnić lukę, piszą rzeczy, które nie muszą mieć wcale miejsca
lub mówią tylko tyle, ile uważają za słuszne – w końcu nikt ich nie sprawdzi).
Wszystko
to, moim zdaniem, uczy nas empatii zarówno do innych, jak i do własnej osoby.
Dzieje się tak poprzez współodczuwanie tego, co inni napisali o swoim życiu,
faktach z niego wziętych, towarzyszących temu opisowi uczuciach, a także przez
wczuwanie się w samą sytuację badania i badacza.